Pewnego razu, dnia słonecznego
Spotkał raz Zając ślimaka dużego.
Zdziwił się bardzo, że ślimak ma rogi,
przyjrzał się lepiej: A gdzie Ty masz nogi?!
Na co dzień zwykle trzymam je w skorupie,
pomyśl sam tyko, ślimak z nogami – to byłoby głupie.
Oszczędność jest duża: butów nie muszę kupować,
przecierać z kurzu ani impregnować.
Pieniądze, czas wolny – to mi pasuje,
lubię poszaleć, niczym się nie przejmuję.
Moja skorupa jest niezawodna,
w życiu nikomu bym jej nie oddał.
Dom zawsze blisko, gdzie byś nie poszedł
wygodne spanie, bo łóżko w nim noszę.
Skorupa na plecach u nas zawsze w modzie:
w lesie, na łące, nawet w gospodzie.
Tam się spotykam co piątek z kumplami,
żeby “na zdrowie” wznieść toast kuflami.
No i Zajączku rzecz najważniejsza – przed ludźmi mam się gdzie schować,
gdyby mnie chcieli na kolację podać.
W sałacie, czy w marynacie…
O nie! Zbyt cenię swe życie ślimacze.
…
Pogoda cudna, wszystko kwitnie, pachnie,
Zając pomyślał o jakiejś wyprawie.
W ogrodzie dużo miejsc niezbadanych,
pełno zakątków dawno zapomnianych.
Podczas dłuższego spacerowania
ścieżka kamienna przed nim się wyłania.
Za nią jezioro ogromne, ciekawe,
Zając już wie, że tu zakończy wyprawę.
Zarzuci wędkę, którą zrobił mu stolarz:
giętką, cudnie rzeźbioną, na ryby w sam raz.
Posiedzi trochę nad wodą,
zachwyci się swą urodą.
Woda niczym lustro z kryształu,
przejrzy się w niej pomału.
“Ależ jestem szykowny, jaki elegancki,
a ten mój uśmiech szarmancki…”
Zając ciągle się docenia,
bo to w życiu dużo zmienia.
Potem zanurzy wędkę ostrożnie – jak to się robi,
poczeka chwilę – może coś złowi.
Chociaż jedną rybkę małą,
chyba jakieś tu pływają…
Zając uwielbia wędkować w ogrodzie,
czuje się wtedy od razu młodziej.
…
Zając uwielbia po drzewach się wspinać,
bo to mu wiele przypomina.
Kiedy był jeszcze mały, dziki,
nigdy i nigdzie nie rozmawiał z nikim.
Nie znał ludzi, nie miał torby z guzikiem,
w życiu był wtedy typowym laikiem.
W każdej dziedzinie, we wszystkim co robił
ciągle się uczył, innych czasem pobił
za wyśmiewanie i brak zrozumienia,
lata mijają – Zając się zmienia.
Teraz jest mądry, ma poczucie humoru,
widać u niego sporo wigoru.
Najlepszy przyjaciel ludzi,
jak tu z kimś takim się nudzić?
…
Zając lubi mlecze
przez to trawę często siecze.
To jest ważne zadanie,
gdy chce kwiatki w dobrym stanie.
Kiedy mlecze przekwitają,
w dmuchawce się przekształcają.
Żółte w białe się zamienia,
zbyt ulotne – bez wątpienia.
…
Widzisz Zajączku ten znak na trawie?
Zapowiada się ciekawie.
Wygląda jak ręka,
tylko ogromna i miękka.
Miejscami trochę umorusana,
pewnie już nie raz przez kogoś zdeptana.
Leży biedna na trawie i czeka,
może na Ciebie, może na człowieka.
Przyjrzyj się jej Zajączku uważnie,
potraktuj sprawę niezwykle poważnie.
Ta ręka coś pokazuje,
o czymś Cię informuje.
Idź tam, gdzie wskazuje palec,
Zając – prawdziwy zuchwalec
przez trawę dzielnie się przedziera,
myśli o ręce bez właściciela.
Już blisko, prawie do celu zmierza:
A to dopiero… znalazłem jeża!











radek powiedział
maj 17, 2008 @ 6:38 am
Bardzo, bardzo fajne (takie częstochowskie, że aż dech zapiera). A te przygody … A to jezioro, ślimak pijak, ręka bez właściciela … No wszystko jest: przygoda, zabawa, relaks, no i odrobina grozy… Jednym słowem: WIELKIE !!! Tylko czemu w tak dużej dawce na raz ?
agataijuz powiedział
maj 17, 2008 @ 8:11 am
Zająca od lutego nie spotkało nic ciekawego. Ostatnio zaszły zmiany, Zając uradowany tym, że się dużo podziało wolał powiedzieć więcej, niż za mało. Ot, dlaczego
kobietapracujaca powiedział
maj 25, 2008 @ 4:53 am
I bardzo dobrze zrobil ze w koncu sie troche odezwal
Niech cwiczy rymowanie bo czekaja go wielkie atrakcje i bedzie mial zapewne bardzo wiele do powiedzenia…
kw powiedział
maj 28, 2008 @ 11:38 pm
No no siostro miła, Tuwim by się ucieszył:) Powodzenia w rymowaniu na zaś. A poza tym zabierz się do angielskich słówek he he… Bo już za chwileczkę, już za momencik rejs do Toronto zacznie się kręcić…