Zając w wielkim mieście

Szaro, buro, plucha, wszędzie brudno i brzydko. Zając ma chandrę. Czuje się samotny i niezrozumiany, jak zwykle w takich dniach. Nie chce siedzieć i myśleć, postanawia działać. Pakuje walizkę i jedzie do Krakowa. Pomyślał, że odwiedzi parę miejsc, w których był latem i zobaczy, czy wszystko stoi na swoim miejscu. Ciągle coś nowego się dzieje, warto więc sprawdzić, na ile to nowe jest dobre. Podróż miał bardzo wygodną, samochodem z ludźmi, którzy też tam przypadkiem jechali. Miał gdzie spać, nie groziło mu kartonowe pudełko pod mostem ani przypadkowa ławka w parku. Może i miejsca nie takie złe, lubił mroczne klimaty, ale co do towarzystwa, które mógł tam spotkać miał pewne obawy. Spacerował po centrum, niestety nawet w tak nie sprzyjającą zwiedzaniu pogodę czuł się przytłoczony tłumem ludzi, wszędzie było ich pełno, zdecydowanie za dużo jak na niego. Pomyślał, że na rynku zawsze jest tłoczno, więc poszedł zwiedzić Wawel. Tam też jest mnóstwo turystów, wiedział o tym, ale zna miejsca, gdzie można się schować i pobyć trochę samemu. Nawet w najbardziej zatłoczonym miejscu znajdzie się jakiś pusty kąt. Poszedł i dostrzegł miejsce, gdzie było przyjemnie, cicho a do tego stał tam ktoś, o kim Zając nawet nie śnił – najprawdziwszy w świecie Królik. Zając ma nosa do innych zajęczaków, zaraz poznał, że Królik jest obcokrajowcem. Dało się to też zauważyć po stroju, był cały biały, zupełnie niepraktyczny kolor na zwiedzanie polskich miast zimą, kiedy nie ma śniegu i wszystko jest szare i brudne. Królik przybył z Chin. Chińskie króliki, jak wiadomo, są bardzo przyjazne i towarzyskie, Zając jest otwarty na wszelkie znajomości, więc szybko nawiązali z sobą kontakt. Nie było również bariery językowej, bo wszystkie zajęczaki posługują się tą samą mową. Polubili się od zaraz, mieli wiele tematów do omówienia, wiadomo, że kultura Zająca jest zupełnie inna od kultury Królika, szukali więc różnic i podobieństw, analizowali to i owo. Doszli nawet do wniosku, że mają wspólnych znajomych… jednak świat jest mały.

dsc02749.jpg

Marzenie Zająca

dsc00716.jpg

Podróż sentymentalna

dsc02755.jpg

 

dsc02765.jpg

 

dsc02772.jpg

 

dsc02767.jpg

Królik zawsze myślał, że Smok Wawelski był jeden…

dsc02803.jpg

Gruzińskie Chaczapuri

dsc02813.jpg

Wszystko ma swój koniec, kalwados też …

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opowieści z zielonego lasu

Kot w butach, Świnie w kosmosie to już było i znamy, ale Zając w Łężczoku? Lato. Żar leje się z nieba, Zając zadumany siedzi na stole i kombinuje nad życiem. Ma ochotę na nową wyprawę, ale nie bardzo wie gdzie i z kim. O znajomych trudno, starzy zostali na łące i w lesie, a z nowymi się jeszcze nie dogadał. Postanowił pojechać do lasu odwiedzić krewnych, poplotkować i nacieszyć się świeżym powietrzem. Miał to szczęście, że ludzie jechali w tą stronę, więc przybrał się z nimi. Wskoczył w swój niewidzialny worek i pojechał do Łężczoka. A tam było wszystko, o czym marzył…

dsc00247.jpg

dsc00222.jpg

dsc00274.jpg

dsc00497.jpg

dsc00183.jpg

Słowacki Raj

Zając. Nie wiadomo, gdzie się urodził, według torby, w której go podrzucono, można przypuszczać, że pochodzi z Niemiec. Wiek i płeć nie zostały określone, ale to bez znaczenia. Ważne jest to, że Zając czuł się inny w swojej grupie, nie wystarczyły mu stepy, łąki i zagajniki. Spanie w norkach, obgryzanie łodyg z czasem stało się nudne. Ileż można siedzieć w jednym miejscu? Świat jest taki duży i ciekawy, dlaczego go nie zwiedzić? Tyle o nim słyszał, jednak lęk przed nieznanym był zbyt silny, momentami wręcz paraliżujący. Długo myślał sam nad sobą, wahał się i analizował każdy krok. Postanowił coś zmienić w swoim życiu, zmienił, a za nim poszła cała reszta…

dsc01442.jpg

Pachnąca łąka – Słowacki Raj, lato 2007

dsc01138.jpg

Spišský hrad

dsc01423.jpg

Dedinky

dsc01437.jpg

Staropramen

Nowsze wpisy »